W środowiskach rozwoju osobistego można trafić na przekonanie, że jeśli kobieta jest samodzielna,
ogarnięta i ma zasoby, to nie utknie w niespełniającej relacji.

Że będzie wiedziała, kiedy odejść.
Że sobie nie pozwoli „na coś takiego”.
Że „nie da się wciągnąć”.

I dlatego wręcz powinno się do takiego stanu zmierzać.
Nieprawda. Niestety.

W praktyce często jest dokładnie odwrotnie.


Wydolność psychiczna nie ratuje relacji. Ona ją przedłuża.

Silne kobiety:

  • mają pracę,
  • mają pieniądze,
  • mają swoje mieszkania,
  • mają życie,
  • mają pasje.

I właśnie dlatego potrafią bardzo długo funkcjonować w relacjach, które emocjonalnie ich nie
karmią.

Bo przecież:

  • nie ma dramatu,
  • nie ma kryzysu,
  • nie ma „powodu”, żeby odejść.

Jednym słowem: „nie jest źle”.
Tylko czy to „nie jest źle” to wystarczający powód, żeby zostać…?

Bo:

  • brak awantur to nie bliskość,
  • spokój to nie czułość,
  • stabilność to nie miłość.

W wielu relacjach nie dzieje się nic spektakularnie złego.
Nie ma zdrady.
Nie ma przemocy.
Nie ma krzyku.

Jest za to:

  • cisza,
  • emocjonalny chłód,
  • brak romantyczności,
  • brak wyrażanych uczuć,
  • druga osoba „w swoim świecie”.

Łatwo się pogubić.

Łatwo wpaść w schematy myślowe:
„Może ja chcę za dużo”.
„Może tak wygląda dojrzały związek”.
„Może przesadzam”.

Z mojej perspektywy, jeśli zadajesz sobie te pytania, odpowiedź brzmi: nie.
To nie jest dojrzałość.
To jest niedopasowanie emocjonalne, tylko w wersji cichej.

Znam wiele mądrych, pięknych kobiet (które przy okazji serdecznie pozdrawiam), które zaczynały
z pozycji, która miała je „ochronić”. Sama byłam tą kobietą.

Były samodzielne.
Dobrze zarabiały.
Miały benefity, podróże służbowe, swoje nieruchomości, a czasem kolejne w planach.
Miały życie towarzyskie, znajomych, wyjścia.
Miały zwierzęta – bo potrzebują bliskości, umieją się wiązać i brać odpowiedzialność.

Czyli wszystko to, co według teorii miało sprawić, że nie utkną w niedającej szczęścia relacji.
Ale… nie zadziałało.


Bo zasoby własne:

  • nie chronią przed brakiem bliskości,
  • nie gwarantują szczęścia,
  • tylko sprawiają, że możesz długo dawać radę.

A silne kobiety potrafią bardzo długo dawać radę.
I to jest paradoks.

Im większa wydolność psychiczna i życiowa, tym:

  • dłużej znosisz brak,
  • dłużej tłumaczysz sytuację,
  • dłużej czekasz „aż się coś zmieni”.

Nie dlatego, że nie wiesz, że czegoś brakuje.
Tylko dlatego, że potrafisz z tym żyć.

Ale potrafić nie znaczy chcieć albo musieć.


Najtrudniejszy moment

Najtrudniejszy moment to nie odejście.
Najtrudniejszy moment to uświadomienie sobie, że: to już jest wszystko, że druga osoba nie „otworzy się bardziej”, że to nie jest etap przejściowy, bo to jest jej maksimum.

I wtedy pojawia się pytanie, które naprawdę ma znaczenie:
„Czy ja chcę tak żyć przez kolejne lata?”

Nie pytaj siebie:
„Czy dam radę?” — bo pewnie, że dasz. Silne kobiety zawsze dają radę.

Zapytaj siebie:
„Czy chcę tak dalej?”
Być może chcesz — i to jest okej.

Ale jeśli jednak nie…


To pamiętaj proszę, że:

Twoja siła Cię nie zawiodła.
Twoja samodzielność Cię nie zawiodła.
Twoje zasoby Cię nie zawiodły.
One Cię utrzymały.

Ale nie dały rady zastąpić:

  • czułości,
  • bliskości,
  • emocjonalnej obecności,
  • bycia widzianą,
  • bycia dla kogoś numerem jeden.

Zadaj sobie pytanie, czy jesteś kobietą, która:

  • nie negocjuje podstaw,
  • nie tłumaczy swoich potrzeb,
  • nie zgadza się na relacje, w których „nie jest źle”, ale też nie jest dobrze.

A jeśli to Ty jesteś kobietą, która „ma wszystko”, a w relacji czegoś jej brakuje, to:

  • Nie jesteś niewdzięczna.
  • Nie jesteś roszczeniowa.
  • Nie jesteś „za bardzo”.

Jesteś kobietą, która mogła pomylić wydolność z miłością.

I uświadomienie sobie tego jest momentem, w którym otwiera się przestrzeń na zmianę.

I być może to nie siła będzie Ci teraz najbardziej potrzebna,
ale odwaga, żeby przestać zadowalać się relacją, w której „nie jest źle”,
a zacząć pytać siebie, czy „jest naprawdę dobrze”.

One thought on "Silne kobiety nie odchodzą, bo „nie jest źle”. I właśnie dlatego zostają za długo."

  1. Bardzo poruszający tekst. Szczególnie zdanie o pomyleniu wydolności z miłością — trafia w samo sedno. To ważne przypomnienie, że siła nie ma zastępować bliskości, a „nie jest źle” to nie zawsze „jest dobrze”. Dziękuję za ten głos.

    Sparkling Heart
    • Bianka Nagorska
    1

Skomentuj Marta Horowska-Świętek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *